Kadra trenera Urbana po 3 zgrupowaniach. Jak grała Polska?
Kadra Urbana po 3 zgrupowaniach jesienią wzbudziła w narodzie całkiem dużo optymizmu. Co więcej można powiedzieć o reprezentacji Polski?
Kontrowersyjne powołania Urbana
Każde zgrupowanie reprezentacji Polski poprzedza wyczekiwanie na listę powołanych piłkarzy. Praktycznie każdy selekcjoner reprezentacji ma swoje oryginalne typy, na które nie wpadł poprzednik, a na które… nie wpadnie też pewnie następca. Jeśli chodzi o Jana Urbana, nie było inaczej, bo on również zdecydował się na kilka nieoczywistych, by powiedzieć, że niekiedy wręcz kontrowersyjnych powołań do kadry reprezentacji Polski. Zawsze, gdy pojawiał się oficjalny komunikat Polskiego Związku Piłki Nożnej, rozpoczynały się gorące dyskusje.
Jeszcze pół biedy, jeśli chodzi o takich piłkarzy jak Bartosz Kapustka (Legia Warszawa) czy Tomasz Kędziora (PAOK FC). Oni mają doświadczenie w zespole narodowym, a ich wejścia są bardziej efektem tego, że selekcjoner reprezentacji Polski ma ograniczone pole manewru niż jakiegoś widzimisię. Jednakże absolutnym “hitem”, jeśli chodzi o powołania, było zaproszenie na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski… Kryspina Szcześniaka z Górnika Zabrze. Defensor w tamtym momencie nie był nawet podstawowym zawodnikiem ówczesnego lidera Ekstraklasy! Zresztą nawet jeśli, to jego powołanie pozostawiało wiele do życzenia. Bardziej nadawałby się występujący regularnie w Serie A (Sassuolo) Sebastian Walukiewicz, ale okazało się, że z jakiegoś powodu… nie odebrał telefonu od Jana Urbana.
Nie każdy też był zwolennikiem tego, aby na zgrupowanie reprezentacji Polski w listopadzie przyjechał 19-letni Filip Rózga. Z jego grą w austriackim Sturmie Graz różnie to bowiem bywa, ale gdy Jan Urban ogłosił powołania, to nie dość, że zaprosił młodego pomocnika, to jeszcze dał mu szansę na debiut. W tym kontekście natomiast objawiły się dodatkowe kontrowersje związane z powołaniami… czy też raczej z brakiem powołania – konkretnie dla Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok. 17-letni skrzydłowy to obecnie jeden z największych talentów polskiego futbolu, lecz pod wodzą Jana Urbana jeszcze szansy nie dostał – nie przyjechał ani na listopadowe, ani na wrześniowe czy październikowe zgrupowanie. Selekcjoner reprezentacji Polski chce mu dać jeszcze czas i przyjrzeć mu się w “Dumie Podlasia”, by grał regularnie w kadrze U-21. Jednakże niewykluczone, że na najbliższe mecze kadry, w barażach mistrzostw świata 2026, Pietuszewski przyjedzie.
Nie każde nowe bądź nieoczywiste powołanie, jakie zaproponował trener Jan Urban, było jednak krytykowane. Pamiętając wspólną współpracę w Górniku, na swój debiut zaprosił Przemysława Wiśniewskiego (Spezia Calcio) z drugiej ligi włoskiej. Spisał się znakomicie i z marszu stał pewniakiem do pierwszego składu zespołu – obok niego plac mają jeszcze Jan Bednarek (FC Porto) i Jakub Kiwior (FC Porto również). Także Jan Ziółkowski (AS Roma) ma papiery na wielkie granie. W pełni uzasadnione jest także to, że powołania dostawał Arkadiusza Pyrka (FC St Pauli). To jednak jest także skutkiem dobrej i regularnej gry tych zawodników w swoich klubach, czego przykładem jest także Michał Skóraś (KAA Gent), który wrócił do ekipy Biało-czerwonych po dłuższej przerwie.
Należy też wspomnieć o jednej postaci, której powołanie wzbudziło kontrowersje nieco innej materii. To Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin). W czerwcu popularny “Grosik” pożegnał się z kadrą ogłaszając, że nie będzie już przyjeżdżał na zgrupowanie reprezentacji Polski. Jan Urban stwierdził jednak wprost, że widzi go w swoim zespole i tak oto Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) wrócił do gry. W Ekstraklasie daje jakość “Portowcom”. Nie wszyscy są tego zwolennikami, bo mowa o piłkarzu, który przed rozpoczęciem mistrzostw świata skończy 38 lat. Nie wiadomo też, co sądzić o takich graczach, jak Kacper Tobiasz (Legia Warszawa), Kacper Kozłowski (Gaziantep FK), Jakub Piotrowski (Udinese Calcio)
Brak wschodzących gwiazd
Prawda jest jednak taka, że w większości przypadków drużyna reprezentacji Polski ciągną od lat te same nazwiska. Z pokolenia Euro 2016, ze słynnych czasów Adama Nawałki i złotego okresu reprezentacji Polski w XXI wieku, ostali się tak naprawdę tylko Robert Lewandowski (FC Barcelona) i Piotr Zieliński (Inter Mediolan). Dołączyć do tego grona mogą jeszcze Jan Bednarek (FC Porto) czy wspomniany Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin). Od lat nazwiska, które występują w kadrze (czasem z przerwami, z różnym efektem), są takie same. Wskazać należy np.:
- Krzysztof Piątek (Al Duhail SC)
- Karol Świderski (Panathinaikos AO)
- Bartosz Slisz (Atlanta United)
- Sebastian Szymański (Fenerbahce SK)
- Łukasz Skorupski (Bologna FC)
- Bartłomiej Drągowski (Panathinaikos AO)
- Paweł Wszołek (Legia Warszawa)
- Tomasz Kędziora (PAOK FC)
- Przemysław Frankowski (Stade Rennais FC)
To jednak nie zawsze wina selekcjonera. Tak jak było w przypadku Michała Probierza, tak i Jan Urban oraz każdy inny trener kadry narodowej może wybierać z ograniczonego materiału. W reprezentacji Polski nie zrobi się transferu, tak jak ma to miejsce w klubie. Trzeba liczyć… właśnie na te kluby i na to, że polscy piłkarze będą w nich występować regularnie. Oczywiście dużo zależy tych od nich samych, ich podejścia i ciężkiej pracy. Robert Lewandowski (FC Barcelona) udowadnia to od lat, mimo 37 lat utrzymując się na najwyższym poziomie. Także Jan Bednarek (FC Porto) daje radę, a Piotr Zieliński (Inter Mediolan) może nie gra regularnie – ale jest częścią wielkiego zespołu, gdzie tam same już treningi potrafią dać dużo.
Jest w Polsce kilka ciekawych postaci z kategorii U-21, które stanowią nadzieje reprezentacji Polski, ze wspomnianym wcześniej Oskarem Pietuszewskim z Jagiellonii Białystok na czele. Kibice liczą też w rozwój, jaki może zanotować Jan Ziółkowski (AS Roma) we Włoszech. Jednakże jest także kilku graczy, którzy są już ograni wiekowo, ale nie są starzy i w ostatnim czasie coraz mocniej liczą się w kadrze. W 2025 roku znakomity w ekipie państwowej był Jakub Kamiński (FC Koeln), a także Matty Cash (Aston Villa FC), jedyny reprezentant Polski, który gra w Premier League. Kamil Grabara (VfL Wolfsburg) to jeden z lepszych bramkarzy niemieckiej Bundesligi, ale ma poważnego konkurenta – wiekowego, ale wciąż niezbyt doświadczonego w kadrze Łukasza Skorupskiego (Bologna FC), który przez lata był w cieniu Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Udany powrót do kadry zaliczył również wspomniany Michał Skóraś (KAA Gent).
Jak grała Polska?
Selekcjoner Jan Urban jeszcze nie przegrał meczu na ławce Polski. Ma za sobą sześć spotkań, z których wygrał cztery, a dwa zremisował. Pięć meczów zagrał w ramach eliminacji mistrzostw świata 2026, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie. Jeden zaś był towarzyskim starciem z Nową Zelandią, który odbył się w trakcie październikowe zgrupowania reprezentacji Polski, a dokładnie 9 października.
Najwięcej radości dały remisy z gigantem, Holandią. Oba były ciężko wywalczone i zapracowano na nie sposobem. W debiucie Urbana, w Rotterdamie, było 1:1, a jedyną bramkę dla Polaków zdobył fantastycznym uderzeniem Matty Cash (Aston Villa FC), mający za sobą kapitalny czas i w Premier League, i w kadrze. W rewanżu, w Warszawie, Biało-czerwoni prowadzili po tym, gola strzelił Jakub Kamiński (FC Koeln), któremu asystował Robert Lewandowski (FC Barcelona). W obu tych spotkaniach Polska głównie się broniła i robiła to bardzo dobrze, choć można było odnieść wrażenie, że Holendrzy… nie naciskają na sto procent.
Po pierwszym starciu z “Oranje” polska ekipa zagrała kluczowy mecz z Finlandią na Stadionie Śląskim. Po znakomitym występie wygrała 3:1. Kolejnego gola dorzucił Matty Cash (Aston Villa FC), któremu asystował Jakub Kamiński (FC Koeln), potem trafił też Lewandowski, któremu asystował Piotr Zieliński (Inter Mediolan), a następnie swojego gola dorzucił też Kamiński (asysta “Lewego”). Wspomniany sparing z Nowozelandczykami był dla Urbana poligonem doświadczalnym. Szansę dostali m.in. Krzysztof Piątek (Al Duhail SC), Kacper Kozłowski (Gaziantep FK), Jakub Piotrowski (Udinese Calcio), Tomasz Kędziora (PAOK FC), Bartłomiej Drągowski (Panathinaikos AO) czy Jan Ziółkowski (AS Roma). Zadebiutował też Arkadiusz Pyrka (FC St Pauli). Jedynego gola strzelił “Zielu”, któremu asystował także dostający szansę Paweł Wszołek (Legia Warszawa).
Po sparingu był kolejny mecz eliminacyjny do mundialu, tym razem na Litwie, gdzie Polacy mieli całkowitą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Było 2:0, a kolejnego gola strzelił “Lewy” oraz będący bohaterem zespołu Sebastian Szymański (Fenerbahce SK), który wcześniej asystował właśnie Lewandowskiemu. W listopadzie był kolejny remis z Holandią i ostatni mecz w roku, gdy “Orły” udały się na Maltę. To było na pewno najsłabsze spotkanie urbanowej drużyny. Niby wygrane 3:2, ale z ogromną ilością nerwów. Malta dwukrotnie wyrównywała i bramkę na wagę 3 punktów zdobył dopiero w 85 minucie Zieliński, któremu asystował Bartosz Kapustka (Legia Warszawa). Wcześniej trafił Lewandowski (asysta “Ziela”) oraz Paweł Wszołek (Legia Warszawa) po asyście napastnika “Dumy Katalonii”.
Bilans? Bardzo dobry.
Czy możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość?
Weryfikacja gry reprezentacji Polski nadejdzie w marcu. Wtedy odbędą się baraże o udział w mistrzostwach świata, co będzie bezapelacyjnie najważniejszym momentem dotychczasowej selekcjonerskiej przygody trenera Urbana. To będzie też dla wszystkich piłkarzy kadry test. Jakub Kiwior (FC Porto), Kamil Grabara (VfL Wolfsburg) bądź Łukasz Skorupski (Bologna FC), Karol Świderski (Panathinaikos AO), Bartosz Slisz (Atlanta United) czy Przemysław Wiśniewski (Spezia Calcio) oraz wszyscy inni będą musieli udowodnić swoją jakość. Najpierw Biało-czerwoni zmierzą się u siebie z Albanią, by – w przypadku zwycięstwa – zagrać na wyjeździe z wygranym z pary Szwecja – Ukraina.
To będą obiektywnie najtrudniejsze mecze reprezentacji. W eliminacjach albo grała ona z ekipami mniej jakościowymi, albo z Holandią, która niespecjalnie chciała się przemęczać. Wszyscy, którzy znaleźli się w tej samej ścieżce barażowej co Polacy, mają mniej więcej podobny potencjał i ogromną motywację do tego, aby wygrać. Poziom będzie bardzo wysoki i trzeba będzie wygrać sposobem, który najpierw należy znaleźć – a trener Urban pokazał już, że to potrafi. Najważniejsze, aby polscy zawodnicy byli zdrowi, grali regularnie w swoich zespołach, byli w formie. Wtedy skorzysta na tym kadra narodowa i selekcjoner. Jak to się bowiem mówi, z pustego to i Salomon nie naleje.
